Bajki o autyzmie

Od ponad 50 lat dzieci autystyczne intrygują naukowców, lekarzy i nauczycieli. Powstało wiele ośrodków, których głównym celem jest udzielanie im pomocy, uspołecznienie i kształcenie. Wydano wiele publikacji poświęconych nie tylko samemu zagadnieniu, ale także formom pomocy dziecku i rodzinie. Należy jednak pamiętać, że dzieci dotknięte zespołem autyzmu nie są nowym zjawiskiem. Istniały od zawsze, czyli tak długo jak długo istnieje ludzkość. Nie jest to jedno z nowych zaburzeń spowodowanych rozwojem cywilizacyjnym, nadużywaniem środków farmakologicznych, czy jak przez długi czas sądzono oziębłością i brakiem miłości ze strony matki. Nie ma żadnych badań, że któreś z nierefundowanych przez NFZ szczepionek przyczyniają się do jego powstania. Autyzm to zaburzenia istniejące w mózgu, to dzieci, które inaczej widzą świat.

Jeśli cofniemy się do czasów, w których królowały baśnie i zabobony będziemy mogli zaobserwować jak wiele znajduje się tam przykładów dzieci z wielkim prawdopodobieństwem dotkniętych autyzmem. Baśnie ustnie przekazywane z pokolenie na pokolenie są świadectwem i pamięcią zjawisk sprzed lat, a nawet wieków. Kanwą dla ich powstania było prawdziwe zdarzenie lub osoba, które zostało specjalnie zmienione  wprowadzając czynniki i postacie nadprzyrodzone po to by wytłumaczyć dla ludu niezrozumiałe zjawiska.

W ten sposób powstawało wiele legend o małych, niepodobnych do innych z zachowania dzieciach.

Zadziwiające jest to, że chociaż opowieści z różnych i bardzo odległych zakątków Europy niemal wszystkie zachowują podobne treści. Głównym bohaterem jest niemowlę lub małe dziecko, które nie mówi jest apatyczne i nie pragnie bliższych kontaktów z innymi ludźmi, nawet z matką. Dziecko to zostało zamienione przez wróżki. Wróżki były dobrymi matkami ale zazdrościły ludziom atmosfery rodzinnego ciepła. Korzystając z nieuwagi matki zabierały jej pociechę i zamieniały na swoją, która dzięki czarom wyglądała jak skradzione dziecko. Pomimo podobieństw zewnętrznych rodzice orientowali się w zamianie i pragnęli odzyskać swoje maleństwo. Ludowych sposobów na to było wiele: można było dziecko przytopić lub po prostu wrzucić do rzeki, przypalić mu nos gorącymi szczypcami, krzyczeć na nie, głodzić lub grozić mu śmiercią. Zastraszone wróżki musiały przybyć by ocalić swoje dziecko i oddać ludzkie.

Jedna ze znanych baśni szwedzkich (podobne są w treści również baśnie anglosaskie, niemieckie, skandynawskie) opowiada o kobiecie, która podejrzewał, że jej dziecko zostało zamienione, ponieważ wcale nie chciało jeść i nie rosło. Za namową sąsiadów rozpaliła piec do czerwoności a służąca trzy razy zapytała: ”po co pani to robi”, a kobieta za każdym razem odpowiadała: ”po to by spalić moje dziecko”. Rozebrała dziecko do naga i przygotowała wszystko by wsunąć je do pieca. Wtedy pojawiła się wróżka, by ocalić swoje maleństwo, a zabrane ludzkie dziecko oddać prawdziwej matce.[1]

Baśnie miały na celu wytłumaczenie prostym ludziom dlaczego ich dziecko tak ładne i zdrowe nie chce rozwijać się jak inne dzieci. Winy rodzice nigdy nie szukali w sobie ale w świecie nadprzyrodzonym. Zwykle byli to wieśniacy nauczeni ciężkiej pracy i życia w małym społeczeństwie, w swoim środowisku. Nie mogli zrozumieć dlaczego jedno z ich dzieci jest całkiem do nich niepodobne z zachowania.

Orzeczenie irlandzkiego sądu z lipca 1826r. wskazuje jak silnie zakorzeniona była wśród ludzi wiara we wróżki i zamianę dzieci. W sprawie tej na ławie oskarżonych stanęła Ann Roche oskarżona o  zamordowanie własnego, małego synka Michała Leany. Matka zauważyła, że dziecko zostało zamienione ponieważ pomimo, że miało już cztery lata nie chodziło i nie mówiło. Babka chłopca nakazała zanurzać dziecko w rzece przez kolejne trzy dni. Niestety w trakcie trzeciego zanurzenia dziecko utopiło się. Sąd uniewinnił matkę od zarzucanego jej czynu. Uzasadniając wyrok użył argumentu, że matka nie dążyła do śmierci dziecka, a jedynie chciała je wyleczyć.[2]

Sąd w powyższej sprawie uniewinnił matkę, ponieważ uznał, że nie działała ona z bezpośrednim zamiarem zamordowania dziecka. Przytoczone historie jednoznacznie pokazują, że w kulturze europejskiej od wielu wieków funkcjonowały dzieci prawdopodobnie autystyczne. Niestety bardzo często stawały się one ofiarami zabobonów lub zwyczajnie lęku. Świat jest tak skonstruowany, że jeśli ludzie nie są w stanie czegoś zrozumieć to boją się tego. Często lęk przeradza się w agresję, dzieci z dysfunkcjami są izolowane od rówieśników. Nauczyciele niechętnie widzą je w szkole masowej. Nie potrafią zrozumieć ich potrzeb. Na szczęście dzięki mediom, portalom internetowym i innym środkom masowego przekazu słowo autyzm coraz częściej zamiast strachu budzi zainteresowanie. Świat nie jest idealny, ale możemy pokazać mu, że nasze dzieci są wyjątkowe.

Autor: Joanna Krakowiak


[1] A. Brauner, Dziecko zagubione w rzeczywistości, Warszawa 1993 s.25.

[2] Tamże, s.28

Ten wpis został opublikowany w kategorii publikacje i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s